Wiadomości
Zmiana czasu w Wielkiej Brytanii. Kiedyś każde miasto miało własny czas
W Wielkiej Brytanii zegarki cofniemy w nocy z 24 na 25 października. Dodatkowa godzina snu wraca wraz ze sporem o zdrowie i ciemne popołudnia.
W niedzielę 25 października o godzinie 2:00 zegarki w Wielkiej Brytanii zostaną cofnięte na 1:00.
Brytyjski czas letni, czyli British Summer Time (BST), ustąpi miejsca czasowi Greenwich Mean Time (GMT).
Dla wielu osób oznacza to możliwość dłuższego snu i nieco jaśniejszy poranek.
Jednocześnie wieczorny zmrok będzie zapadał według zegarka godzinę wcześniej, a powroty z pracy częściej będą odbywać się po ciemku.
Przy tej okazji wraca pytanie, czy przestawianie zegarków dwa razy w roku nadal ma uzasadnienie.
Rozwiązanie wprowadzone w Wielkiej Brytanii podczas pierwszej wojny światowej od początku budziło sprzeciw, a dzisiejsze argumenty jego zwolenników i przeciwników przypominają te sprzed ponad stu lat.
Zanim przestawiano zegarki, każde miasto miało własny czas
Przez długi czas mieszkańcy poszczególnych miejscowości kierowali się lokalnym czasem słonecznym. Londyn wyprzedzał pod tym względem Bristol o około 10 minut, a Plymouth o około 16 i pół minuty - podaje Daily Mail.Przy podróżach konnym wozem takie różnice nie miały większego znaczenia. Problem pojawił się wraz z rozwojem kolei, która potrzebowała wspólnych rozkładów i zgodnych wskazań zegarów na stacjach.
W listopadzie 1840 roku Great Western Railway poleciła wszystkim swoim stacjom stosowanie czasu londyńskiego, nazywanego również czasem kolejowym.
Do 1847 roku większość przedsiębiorstw kolejowych przyjęła podobne rozwiązanie, zgodnie z zaleceniami Railway Clearing House.
Według Network Rail do 1855 roku niemal wszystkie instytucje publiczne, od ratuszy po kościoły, ustawiały już zegary według czasu Królewskiego Obserwatorium w Greenwich.
Ujednolicenie wskazań porządkowało życie w kraju, w którym podróże, handel i praca coraz bardziej zależały od dokładnej godziny.
Sama zmiana czasu miała jednak rozwiązać inny problem: pozwolić ludziom lepiej wykorzystać światło dzienne po zakończeniu pracy.
Od satyry Franklina do pomysłu kolekcjonera owadów
Już w 1784 roku Benjamin Franklin opublikował w „Journal of Paris” satyryczny list o marnowaniu światła słonecznego. Zwracał uwagę, że ludzie przesypiają jasne poranki, a wieczorami zużywają paliwo do oświetlania domów.Żartobliwie proponował między innymi opodatkowanie okien wyposażonych w okiennice odcinające słońce, ograniczenie zużycia świec oraz zdecydowane sposoby budzenia mieszkańców.
Nie był to jeszcze projekt sezonowego przestawiania zegarków, ale poruszał podobny temat: niedopasowanie codziennych zwyczajów do godzin wschodu i zachodu słońca.
Bardziej konkretną propozycję przedstawił w 1895 roku nowozelandzki pracownik poczty George Vernon Hudson. Podczas wystąpienia przed Wellington Philosophical Society zaproponował przesunięcie czasu o dwie godziny.
Hudson miał osobisty powód, by zabiegać o jaśniejsze wieczory. Chciał poświęcać więcej czasu swojej pasji, czyli zbieraniu owadów.
W Wielkiej Brytanii jednym z najważniejszych orędowników zmiany został budowniczy z Kent William Willett. W 1907 roku opublikował broszurę „The Waste of Daylight”, w której przekonywał do lepszego wykorzystania dnia.
Jego projekt różnił się od obecnego systemu. Zegarki miały być przesuwane w kwietniu przez cztery kolejne niedziele po 20 minut, łącznie o 80 minut, a we wrześniu cały proces miał przebiegać w odwrotną stronę.
Parlament odmawiał. Decyzję przyspieszyła wojna
Dr Emily Akkermans, kuratorka odpowiedzialna za tematykę czasu w Royal Observatory Greenwich, wyjaśnia w rozmowie z „Mirror”, że Willett podkreślał przede wszystkim korzyści dla zdrowia i samopoczucia mieszkańców. Aby zdobyć szersze poparcie, wskazywał również argumenty ekonomiczne.Mimo zainteresowania propozycją parlament odrzucał ją wielokrotnie. Przeciwnicy obawiali się zakłóceń w połączeniach z Europą, utrudnień w kontaktach handlowych ze Stanami Zjednoczonymi oraz problemów dla rolnictwa.
Podnoszono również argument, że jaśniejsze wieczory będą skłaniały dzieci do późniejszego chodzenia spać.
Sytuację zmieniła pierwsza wojna światowa. W kwietniu 1916 roku czas letni przyjęły Niemcy, traktując go jako sposób na ograniczenie zużycia paliwa i zwiększenie wydajności gospodarki wojennej.
W tym samym roku Wielka Brytania uchwaliła Summer Time Act. Pierwsze przesunięcie zegarków o godzinę nastąpiło 21 maja, a powrót do poprzedniego czasu wyznaczono na 1 października.
Zobacz też:
Willett nie doczekał wprowadzenia rozwiązania, o które zabiegał. Zmarł rok wcześniej.
Nowy zwyczaj wymagał także praktycznych instrukcji. Jak przypomina kuratorka Royal Observatory Louise Devoy, obawiano się, że cofanie wskazówek uszkodzi delikatne mechanizmy zegarów wybijających godziny, dlatego w prasie publikowano ostrzeżenia i wskazówki dla właścicieli.
Dłuższe letnie wieczory oraz oszczędniejsze wykorzystanie paliwa pomogły zdobyć poparcie dla nowego systemu. Początkowo tymczasowe rozwiązanie utrwalono ustawą z 1925 roku.
Wielka Brytania próbowała także „czasu Churchilla”
Podczas drugiej wojny światowej Wielka Brytania poszła dalej. Wprowadzono rozwiązanie znane jako podwójny czas letni lub „czas Churchilla”, w którym latem zegary wyprzedzały GMT o dwie godziny, a zimą o jedną.Chodziło o oszczędzanie paliwa oraz umożliwienie pracownikom powrotu do domów przy świetle dziennym przed obowiązkowym zaciemnieniem. Dłuższe jasne popołudnia miały również poprawiać morale.
Do podwójnego czasu letniego powrócono na krótko w 1947 roku, podczas powojennego kryzysu paliwowego. Pomysł do dziś ma zwolenników, którzy widzą w nim sposób na ograniczenie zużycia energii.
W marcu 2025 roku posłanka Partii Pracy Alex Mayer przekonywała w Izbie Gmin, że doświadczenia wojenne można wykorzystać w odpowiedzi na współczesny kryzys klimatyczny.
W debacie pojawia się też kwestia bezpieczeństwa na drogach. W raporcie z 2009 roku Department for Transport szacował, że taki system mógłby zapobiegać około 80 zgonom rocznie dzięki lepszej widoczności podczas popołudniowych i wieczornych powrotów.
Nie jest to jednak argument rozstrzygający spór. Ciemniejsze poranki oznaczałyby trudniejsze warunki dla osób wcześnie rozpoczynających pracę, a wyniki analiz dotyczących bezpieczeństwa nie są jednoznaczne.
Wielka Brytania przetestowała również pozostawienie czasu GMT+1 przez cały rok. Eksperyment prowadzony za rządów Harolda Wilsona trwał od października 1968 roku do marca 1971 roku.
Analizowano jego wpływ między innymi na drogi, przestępczość, edukację i przemysł. Ponieważ wielu korzyści i kosztów nie udało się jednoznacznie wyliczyć, Izba Gmin zdecydowała o powrocie do sezonowego przestawiania zegarków.
Eksperci od snu wskazują przede wszystkim na wiosenną zmianę
Dyskusja o czasie coraz częściej dotyczy snu i rytmu dobowego. Dodatkowa godzina jesienią bywa przyjemna, ale przesunięcie codziennego rozkładu dnia nie dla wszystkich pozostaje obojętne.Dr Jeffrey Kelu, ekspert zajmujący się rytmami dobowymi na Wydziale Nauk o Życiu i Medycyny King’s College London, zwraca uwagę szczególnie na zmianę wiosenną. To wtedy tracimy godzinę snu i musimy dostosować się do wcześniejszego wstawania.
„Przestawienie zegara o godzinę powoduje rozbieżność między czasem społecznym a naturalnym cyklem światła i ciemności” – wyjaśnia ekspert.
Wewnętrzny zegar organizmu jest synchronizowany głównie przez ekspozycję na światło. Reguluje między innymi sen i czuwanie, a także procesy metaboliczne.
Dr Kelu wskazuje, że skrócenie snu oraz trudności z przystosowaniem się do wcześniejszych pobudek mogą prowadzić do rozregulowania rytmu dobowego. Opisuje przy tym zjawisko określane jako „społeczny jet lag”, wiązane ze zwiększonym ryzykiem zaburzeń nastroju i problemów metabolicznych.
Dr Akkermans również podkreśla, że to wiosenne przesunięcie jest bardziej uciążliwe dla rytmu dobowego. Przywołuje doniesienia o zwiększonej liczbie zawałów, udarów i wypadków drogowych po zmianie czasu, zaznaczając, że reakcje poszczególnych osób są różne.
Część ludzi przystosowuje się szybko. U innych zaburzenia samopoczucia mogą utrzymywać się przez tygodnie.
Jesienią dodatkowym obciążeniem bywają wcześniej zapadające ciemności. Dla osób zmagających się z sezonowymi zaburzeniami nastroju lub problemami ze snem perspektywa długich, ciemnych popołudni może być szczególnie trudna.
Nie wszystkie kraje nadal przestawiają zegarki
Sezonowa zmiana czasu nie jest rozwiązaniem powszechnym na świecie. W państwach położonych blisko równika długość dnia przez cały rok pozostaje zbliżona do 12 godzin, więc potrzeba takiego przesuwania aktywności jest znacznie mniejsza.Według Pew Research Center ze zmian sezonowych zrezygnowały między innymi Brazylia, Iran, Jordania, Namibia, Samoa, Syria, Turcja i Urugwaj. W Stanach Zjednoczonych oraz Australii zasady różnią się natomiast w zależności od części kraju.
Zniesienie obowiązku przestawiania zegarków wymaga jednak jeszcze jednej decyzji: wyboru czasu, który miałby obowiązywać przez cały rok. Pozostawienie czasu letniego zapewniałoby jaśniejsze wieczory kosztem późniejszych zimowych wschodów słońca.
W Wielkiej Brytanii nadal obowiązuje system sezonowy. W nocy z soboty 24 na niedzielę 25 października 2026 roku godzina między 1:00 a 2:00 wystąpi więc dwukrotnie, a kraj powróci do GMT.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
| Czytaj następny artykuł: Podatki, emerytury i kredyty studenckie. Budżet Wielkiej Brytanii pełen znaków zapytania |
Gorące Tematy

Ryanair uruchamia 19 tras z Wielkiej Brytanii. Na liście nowe połączenia…

Wielka Brytania po zmroku. 10 jesiennych atrakcji, od świetlnych lasów p…

Dwa sztormy uderzą w Wielką Brytanię. Wiatr do 130 km/h i ostrzeżenia

Sztorm Austen uderzył w Wielką Brytanię. Zamknięte szkoły, tysiące domów…

Średnia pensja w Wielkiej Brytanii przekroczyła ważny próg. Ile zarabiaj…

Amazon zapowiada 30 tys. miejsc pracy w Wielkiej Brytanii. Bez CV, ze st…

Sainsbury’s sprzedaje Argos za ułamek dawnej ceny. Zmiany w dużej sieci …


