Wiadomości
Wieś w Wielkiej Brytanii ogłosiła niepodległość. Powodem planowane centrum dla migrantów
| Zdjęcie ilustracyjne |
Mieszkańcy Piddington sprzeciwiają się planom ulokowania 1250 mężczyzn w dawnym obiekcie wojskowym. Przeprowadzili symboliczne głosowanie.
Niewielka wieś Piddington w hrabstwie Oxfordshire symbolicznie ogłosiła odłączenie się od Wielkiej Brytanii.Mieszkańcy zdecydowali się na ten krok w proteście przeciwko planom utworzenia w pobliżu dużego ośrodka dla osób ubiegających się o azyl.
W Piddington mieszka około 350 osób, natomiast przygotowywany obiekt miałby przyjąć co najmniej 1250 mężczyzn.
Centrum miałoby powstać na terenie dawnej bazy magazynowej Ministerstwa Obrony Bicester Site A - podaje Daily Express.
Głosowanie nie ma mocy prawnej i nie zmienia administracyjnego statusu miejscowości.
Mieszkańcy chcą jednak w ten sposób zwrócić uwagę władz na swoje obawy oraz – jak twierdzą – brak konsultacji dotyczących przedsięwzięcia, które może całkowicie zmienić życie w ich miejscowości.
Piddington ogłasza się księstwem
Po ogłoszeniu wyniku radny parafialny Tim McNally poinformował, że mieszkańcy uznają swoją wieś za „Księstwo Piddington”. Protestujący określają miejscowość również mianem „wsi, która zaryczała”.„Wczoraj obchodzono rocznicę bitwy o Anglię, a dla nas była to bitwa o Wielką Brytanię” – powiedział McNally.
Radny przekonywał, że przeprowadzone głosowanie było przykładem działania lokalnej demokracji. Jego zdaniem Piddington stało się centralnym punktem sporu dotyczącego sposobu podejmowania przez rząd decyzji o lokalizacji ośrodków dla migrantów.
Mieszkańcy podkreślają, że ich działania mają przede wszystkim charakter symboliczny. Liczą jednak, że podobne miejscowości, w których już działają lub są planowane ośrodki Home Office, zwrócą uwagę na protest Piddington.
Podobne kontrowersje wywołały plany utworzenia ośrodków dla osób ubiegających się o azyl w Linton-on-Ouse w Yorkshire oraz Crowborough w East Sussex.
Referendum poprzedziły miesiące protestów
Spór rozpoczął się po ujawnieniu planów Home Office dotyczących dawnego obiektu Ministerstwa Obrony. Według mieszkańców nie przeprowadzono z nimi konsultacji, przedstawiciele resortu nie odwiedzili miejscowości, a lokalna społeczność nie otrzymała jasnej informacji, w jaki sposób może zgłaszać zastrzeżenia.Mieszkańcy zaczęli organizować się za pośrednictwem lokalnej grupy w komunikatorze WhatsApp oraz podczas posiedzeń rady parafialnej. Uznali, że tradycyjne formy sprzeciwu mogą nie wystarczyć, dlatego zaproponowali przeprowadzenie lokalnego referendum.
Pierwsze głosowanie odbyło się w lipcu. Za symbolicznym opuszczeniem Wielkiej Brytanii opowiedziało się wówczas 96 proc. uczestników.
Kolejne tygodnie przyniosły rosnące zainteresowanie mediów. O sprawie napisał również Elon Musk, publikując 24 lipca wiadomość skierowaną do swoich 241 milionów obserwujących. Piddington wspomniał także John Cleese, znany między innymi z grupy Monty Python.
Informacje o proteście zaczęły pojawiać się nie tylko w brytyjskich mediach, lecz także w Stanach Zjednoczonych i Australii.
Home Office uruchomiło specjalną procedurę
W czasie gdy mieszkańcy prowadzili kampanię, Home Office złożyło wniosek w ramach procedury Urgent Crown Development. Dotyczy ona inwestycji uznawanych za pilne i ważne z punktu widzenia państwa.Procedura ta różni się od zwykłego postępowania planistycznego. Lokalne zastrzeżenia mogą mieć w niej mniejsze znaczenie, ponieważ proponowana inwestycja jest traktowana jako przedsięwzięcie o znaczeniu krajowym.
Pomimo podjęcia tych działań Home Office utrzymuje, że centrum dla osób ubiegających się o azyl nadal pozostaje jedynie propozycją.
Dodatkowe emocje wywołały dokumenty dołączone do wniosku planistycznego. Mieszkańcy znaleźli w nich analizy odnoszące się do możliwości wykorzystania obiektu przez 3500 osób.
Home Office zdecydowanie zaprzeczyło, że taki wariant jest aktualnie rozważany. Resort przekazał, że liczba ta pochodzi ze starych dokumentów, mimo że materiały nadal były dostępne w dokumentacji.
Mieszkańcy obawiają się zmiany dotychczasowego życia
W Piddington mieszka około 300 dorosłych oraz 46 dzieci. Rodziny podkreślają, że wieś jest spokojnym miejscem, w którym najmłodsi mogą samodzielnie spacerować i spędzać czas na świeżym powietrzu.Zobacz też:
Część rodziców uważa, że pojawienie się w sąsiedztwie ośrodka zamieszkanego przez 1250 dorosłych mężczyzn sprawiłoby, że przestaliby czuć się bezpiecznie. W materiale źródłowym nie przedstawiono jednak informacji o przestępstwach związanych z osobami, które miałyby zostać zakwaterowane w obiekcie.
Dzieci z Piddington przygotowały listy opisujące swoje obawy. Jeden z nich napisał siedmioletni Rex, który martwi się, że po otwarciu ośrodka nie będzie mógł swobodnie odwiedzać grobu swojej siostry Nancy.
„Lubimy naszą wieś, ponieważ razem z rodziną chodzę na grób mojej siostry. Martwię się, że nie będę już mógł tego robić” – napisał chłopiec.
Według mieszkańców na listy wysłane na początku sierpnia nie nadeszła odpowiedź. Lokalna społeczność twierdzi również, że nie miała dotychczas bezpośredniego kontaktu ani z Home Office, ani z Downing Street.
Kobiety z Piddington napisały do parlamentarzystek
Przed końcowym głosowaniem głos zabrały także mieszkanki wsi. Grupa przedstawiająca się jako Women of Piddington przygotowała list otwarty skierowany do kobiet zasiadających w brytyjskim parlamencie.Pod dokumentem wystąpiły 133 mieszkanki. Zaapelowały one do parlamentarzystek o zainteresowanie się planami dotyczącymi dawnej bazy wojskowej i publiczne poparcie ich sprzeciwu.
„Nasze bezpieczeństwo, poczucie ochrony i wolność znajdą się pod presją. Życie, jakie znamy, zostanie zniszczone. Nie będziemy czuły się bezpiecznie, chodząc po naszych ulicach. Już teraz żyjemy w strachu” – napisały kobiety.
W dalszej części listu stwierdziły, że parlamentarzystki mają władzę i obowiązek reagowania. Zarzuciły im również milczenie w sprawie planowanego ośrodka.
Piddington odwiedzili politycy popierający protest mieszkańców, w tym Zia Yusuf, Suella Braverman, Sarah Pochin, Joy Morrissey oraz Chris Philp. Poparcie dla lokalnej społeczności wyraziła także Sarah Bool.
Zia Yusuf określił wieś mianem „punktu zero” sporu migracyjnego. Przekazał, że podczas wizyty rozmawiał z matkami i ojcami obawiającymi się o bezpieczeństwo swoich rodzin.
Symboliczna niepodległość nie zmienia statusu wsi
Głosowanie przeprowadzone 16 września zakończyło się ogłoszeniem niepodległości i powstania „Księstwa Piddington”. Decyzja nie jest jednak prawnie wiążąca, dlatego wieś nadal pozostaje częścią Oxfordshire i Wielkiej Brytanii.Mieszkańcy traktują ją jako formę politycznego protestu przeciwko decyzjom podejmowanym w Westminsterze bez wystarczającego udziału lokalnej społeczności. Liczą, że rozgłos zmusi władze do udzielenia szczegółowych odpowiedzi i ponownego przeanalizowania planowanej lokalizacji ośrodka.
Sprawa Piddington zainteresowała również Donalda Trumpa. Mieszkańcy mieli żartobliwie zasugerować, że ich miejscowość mogłaby zostać przemianowana na „Trumpington” lub stać się „51. stanem” Stanów Zjednoczonych.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Gorące Tematy

Ryanair zawiesza popularne połączenie między Wielką Brytanią a Polską. O…

Tragiczny finał poszukiwań 3-letniego Noaha w Wielkiej Brytanii. Policja…

Polska ambasada w Wielkiej Brytanii wydała ważne przypomnienie dotyczące…

Osiem sposobów na dodatkowy zarobek w Wielkiej Brytanii. Nawet 5640 GBP …

Wielka Brytania: Drugi dzień poszukiwań trzyletniego Noaha. Do akcji doł…

Tysiące osób w Wielkiej Brytanii mogą odzyskać część opłaty za TV Licenc…

Wielka Brytania: Miliony osób nie wiedzą, ile dostaną emerytury. HMRC ws…


