Wiadomości
Brexit po 10 latach nadal dzieli Wielką Brytanię. Niektórzy nie żałują decyzji
Po dekadzie od referendum Brytyjczycy nadal spierają się o Brexit. Jedni mówią o błędzie, inni o decyzji, której nie żałują.
Dziesięć lat po referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej emocje wciąż są bardzo wyraźne.
Głosowanie, które miało być „jedyną w pokoleniu” szansą na wypowiedzenie się o przyszłości kraju, podzieliło nie tylko regiony i miasta, ale także rodziny.
24 czerwca 2016 roku mieszkańcy Wielkiej Brytanii obudzili się w kraju, który niewielką większością zdecydował o opuszczeniu Unii Europejskiej. Za Brexitem opowiedziało się 51,9 procent głosujących, a za pozostaniem we wspólnocie 48,1 procent.
Po latach widać, że tamta decyzja nie została zamknięta w historii. W Doncaster, gdzie poparcie dla Brexitu było szczególnie wysokie, oraz w Yorku, gdzie większość chciała pozostania w UE, mieszkańcy nadal mówią o nim z dużymi emocjami.
Doncaster mocno poparło Brexit, ale nie wszyscy są dziś pewni
Doncaster było jednym z tych miejsc, w których wynik referendum pokazał silne poparcie dla opuszczenia Unii Europejskiej. W 2016 roku 69 procent głosujących w tym mieście opowiedziało się za Brexitem.To wyraźnie odróżniało Doncaster od Yorku, gdzie 58 procent mieszkańców zagłosowało za pozostaniem w UE. Te dwa miasta dobrze pokazują, jak różnie Brytyjczycy patrzyli wtedy na przyszłość kraju.
Na ulicach Doncaster reporterka BBC rozmawiała między innymi z małżeństwem Ann i Ianem Fraserami. Okazało się, że nawet oni, mimo wspólnego życia, w referendum stali po przeciwnych stronach.
Ann głosowała za pozostaniem w Unii Europejskiej i dziś uważa, że kraj jest przez Brexit „w gorszej sytuacji”. Jak powiedziała, nie sądzi, aby Wielka Brytania „zyskała wiele”, poza pewnymi zmianami odczuwalnymi przy częstym podróżowaniu za granicę.
Jej mąż Ian zagłosował za wyjściem z UE, bo — jak tłumaczył — „nie podobało mu się, jak kraj był zarządzany”. W jego ocenie Wielka Brytania nie była wtedy prowadzona przez samych Brytyjczyków, lecz przez decyzje zapadające w innych krajach Europy.
„Nadal uważam, że lepiej jest nam poza Unią, niż było w niej, ponieważ możemy mówić sami za siebie, zamiast żeby ktoś inny robił to za nas” — mówił Ian Fraser.
Dodał też, że jego zdaniem kraj nie wykorzystał jeszcze swojego potencjału po Brexicie, ale samo wyjście „nie wyrządziło szkody”. Ann nie jest dziś pewna, jak zagłosowałaby ponownie, bo widzi „plusy i minusy” po obu stronach.
Niektórzy wyborcy Brexitu nadal stoją przy swojej decyzji
W Doncaster rozmowy o Brexicie nadal szybko wracają do kwestii kontroli, przepisów i poczucia wpływu na własne państwo. Jonathan Alice, który 10 lat temu zagłosował za opuszczeniem Unii Europejskiej, nadal uważa, że była to słuszna decyzja.Jak tłumaczył, nie chciał, aby „niewybierani eurobiurokraci dyktowali brytyjskiej opinii publicznej, jak ma żyć”. Szczególnie irytowały go kwestie związane z przepisami, między innymi dotyczącymi zdrowia i bezpieczeństwa.
Jonathan Alice podkreślał, że same zasady bezpieczeństwa są potrzebne, ale jego zdaniem Wielka Brytania była jednym z niewielu krajów, które naprawdę ich przestrzegały. W jego ocenie inne państwa, zwłaszcza śródziemnomorskie, nie stosowały ich w taki sam sposób, a Brytyjczycy byli przez to karani przez biurokratów ze Strasburga.
Mężczyzna uważa również, że kolejne rządy zawiodły przy wdrażaniu wyniku referendum. Jednym z najważniejszych tematów pozostaje dla niego imigracja, która była jednym z głównych punktów kampanii przed referendum.
Jonathan Alice, który przez ostatnie lata pracował z osobami ubiegającymi się o azyl, podkreślał, że nie ma problemu z ludźmi, którzy mają „prawdziwy powód”, aby szukać bezpieczeństwa w Wielkiej Brytanii. Jednocześnie twierdził, że „reszta Europy nie gra według zasad”, które sama ustanowiła.
Imigracja była jednym z głównych tematów kampanii
Kwestia migracji należała do najważniejszych tematów referendum z 2016 roku. Wśród części wyborców silne było przekonanie, że Wielka Brytania nie ma wystarczającej kontroli nad swoimi granicami.Gabriella Alberti, profesor międzynarodowej migracji pracowniczej na University of Leeds Business School, wskazała, że temat imigracji był „w samym centrum kampanii brexitowej” i należał do głównych powodów, dla których większość głosujących poparła wyjście z Unii Europejskiej.
Jak dodała, gdy Boris Johnson wdrażał Brexit w 2020 roku, założenie było takie, że zakończenie swobodnego przepływu pracowników pozwoli państwu i pracodawcom lepiej kontrolować gospodarkę. Miało to także sprawić, że lokalni pracownicy uzyskają dostęp do lepszych miejsc pracy.
Według profesor Alberti „to się nie zmaterializowało”. To zdanie dobrze pokazuje jeden z głównych sporów toczących się dziś wokół Brexitu: czy obietnice z kampanii rzeczywiście przełożyły się na codzienne życie mieszkańców.
Młodsi Brytyjczycy mówią, że nie mieli wtedy głosu
W czasie kampanii dużo mówiono o młodych ludziach i o tym, jak decyzja opisywana jako „jedyna w pokoleniu” wpłynie na ich przyszłość. Dane z tamtego okresu pokazywały, że im młodszy był wyborca, tym większe było prawdopodobieństwo, że zagłosuje za pozostaniem w Unii Europejskiej.Niektóre analizy sugerowały, że ponad 70 procent osób w wieku od 18 do 24 lat poparło pozostanie w UE. Za Brexitem w tej grupie miało opowiedzieć się nieco mniej niż 30 procent wyborców.
Max Aveson miał w 2016 roku 16 lat i nie mógł wziąć udziału w referendum. Dziś, pracując jako barista i patrząc na decyzję sprzed dekady, ocenia ją bardzo krytycznie.
Wspomina, że dorośli mówili wtedy, iż po Brexicie „wszystko będzie lepsze, tańsze i bardziej dostępne”. Ich zdaniem tak się jednak nie stało.
Max Aveson nazwał Brexit „straszną decyzją”, która „wszystko pogorszyła”. Dodał też, że gdyby Brytyjczycy wiedzieli wtedy to, co wiedzą dziś, prawdopodobnie nikt nie zagłosowałby za opuszczeniem Unii Europejskiej.
„Nie sądzę, żebyśmy zagłosowali za wyjściem, zwłaszcza że moje pokolenie może już teraz głosować. Wielu z nas prawdopodobnie poparłoby pozostanie” — powiedzieli.
Zobacz też:
W Yorku wielu mieszkańców wciąż mówi o wielkim błędzie
Inaczej wyglądała sytuacja w Yorku, gdzie większość głosujących opowiedziała się za pozostaniem w Unii Europejskiej. W mieście Remain wygrało z wynikiem 58 procent.Także tam polityczne podziały były widoczne. Posłanka Partii Pracy z York Central, Rachael Maskell, popierała pozostanie w UE, natomiast konserwatywny poseł z York Outer, Julian Sturdy, opowiadał się za wyjściem kraju ze wspólnoty.
Na Bishopthorpe Road, ulicy pełnej niezależnych sklepów i kawiarni, mieszkańcy chętnie dzielili się opinią, że Brexit okazał się „kompletnym i całkowitym bałaganem”. W tej części miasta trudno było znaleźć entuzjazm dla decyzji o opuszczeniu UE.
Janice Fisher głosowała za pozostaniem we wspólnocie. Miała też znajomych, którzy poparli Brexit, ale do dziś nie rozumie ich wyboru.
77-latka szczególnie krytycznie oceniła Davida Camerona. Jej zdaniem ówczesny premier nie zrobił wystarczająco dużo, aby przekonać kraj do pozostania w Unii Europejskiej.
Janice Fisher przyznała, że europejskie instytucje mogły wymagać reform, ale — jak podkreśliła — „trzeba być w czymś, żeby to zmieniać, a nie możemy zmieniać Unii Europejskiej z zewnątrz”.
Mieszkanka Yorku uważa również, że mimo głębokich podziałów rozmowy o przyszłości relacji Wielkiej Brytanii z UE powinny trwać. Jej zdaniem temat ewentualnego powrotu kraju do Unii Europejskiej nie powinien być zamykany.
„Nic dobrego z tego nie wyszło”
Podobnie myśli Barbara Regan, 70-letnia mieszkanka, która wspomina, że po ogłoszeniu wyniku referendum czuła się „naprawdę przygnębiona”. Brexit określa dziś jako „ogromny błąd”.„Nic dobrego z tego nie wyszło” — powiedziała.
W jej ocenie zwykli mieszkańcy odczuwają skutki decyzji między innymi podczas podróży. Zwróciła uwagę na długie kolejki na lotniskach i dodatkowe formalności, które dla wielu osób stały się symbolem pogorszenia codziennych kontaktów z Europą.
„Za każdym razem, gdy jedziesz na wakacje, masz cały ten ogromny kłopot z kolejkami na lotniskach. Jest gorzej, nic nie jest lepsze, ani jedna rzecz” — mówiła Barbara Regan.
Jej słowa pokazują perspektywę tej części społeczeństwa, która nie patrzy na Brexit przez wielkie hasła polityczne, lecz przez konkretne utrudnienia w codziennym życiu. Dla takich osób wyjście z Unii Europejskiej oznacza przede wszystkim więcej komplikacji, a nie większą swobodę.
Po dekadzie emocje nadal są bardzo silne
Dziesięć lat po referendum widać, że Brexit nie przestał być jednym z najważniejszych tematów politycznych w Wielkiej Brytanii. Dla jednych pozostaje symbolem odzyskania kontroli i samodzielności, dla innych jest błędem, którego skutki kraj odczuwa do dziś.W Doncaster nadal można spotkać osoby, które uważają, że decyzja o opuszczeniu Unii Europejskiej była właściwa, nawet jeśli nie wszystkie obietnice zostały spełnione. W Yorku wielu mieszkańców mówi natomiast o rozczarowaniu, chaosie i straconej szansie.
Szczególnie wyraźny pozostaje podział pokoleniowy. Ci, którzy nie mogli głosować w 2016 roku, dziś często mówią, że ponoszą konsekwencje decyzji, na którą nie mieli wpływu.
Mimo że uczucia wyborców są nadal silne i spolaryzowane, brytyjski rząd nie wydaje się zainteresowany organizacją kolejnego referendum. Brexit, choć formalnie już dokonany, wciąż pozostaje więc otwartą raną w brytyjskiej debacie publicznej.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
| Czytaj następny artykuł: Zapomnijcie o UE. Wielka Brytania ma pilniejszy problem. Ekspert mówi, gdzie naprawdę są miliardy |
Gorące Tematy

10 niezwykłych plaż w Wielkiej Brytanii. Nie trzeba jechać nad morze

38°C w Wielkiej Brytanii. Czy szkoły zostaną zamknięte z powodu upałów?

38°C w Wielkiej Brytanii. Czy podczas fali upałów można odmówić pracy?

Nawet 40°C w Wielkiej Brytanii. Dlaczego taki upał jest bardziej uciążli…

To miasteczko uznano za jedno z najlepszych miejsc do życia w Wielkiej B…

Pilne: Czerwony alert przed upałami w Wielkiej Brytanii. Zagrożenie dla …

Fala upałów zamyka kolejne szkoły w Wielkiej Brytanii. Lista placówek wc…


