Zaloguj się Załóż konto

Nowe zasady wjazdu do Wielkiej Brytanii zaskakują podróżnych. ETA nie zawsze wystarczy

Nowe zasady wjazdu do Wielkiej Brytanii zaskakują podróżnych. ETA nie zawsze wystarczy

Nowe przepisy ETA komplikują podróże do Wielkiej Brytanii. Problem może dotyczyć osób z brytyjskim rodzicem i zagranicznym paszportem.

Nowe zasady wjazdu do Wielkiej Brytanii okazują się znacznie bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać wielu podróżnym.

Szczególnie dotyczy to osób, które przez całe życie mieszkały poza Wielką Brytanią, posługują się paszportem innego kraju, ale mają brytyjskie korzenie rodzinne.

Problem pojawił się przy okazji systemu Electronic Travel Authorisation, czyli cyfrowej elektronicznej autoryzacji podróży ETA, a sprawę opisuje The Telegraph.

Dla wielu obywateli państw takich jak Kanada czy Australia miała ona być prostym sposobem na wjazd do Wielkiej Brytanii bez wizy. Okazuje się jednak, że nie każdy może z niej skorzystać.

Sprawa opisana w brytyjskich mediach dotyczy kobiety urodzonej w Kanadzie w 1953 roku, która mieszkała tam przez całe życie.

Ma kanadyjski paszport, kanadyjską matkę i ojca urodzonego w Wielkiej Brytanii. Właśnie ten ostatni szczegół może całkowicie zmienić zasady jej podróży.

Kanadyjski paszport może nie wystarczyć przy wjeździe do Wielkiej Brytanii

Kobieta planowała wizytę w Wielkiej Brytanii i chciała skorzystać z systemu ETA. Usłyszała jednak, że ponieważ jej ojciec urodził się w Wielkiej Brytanii, ona sama może być uznawana za obywatelkę brytyjską „z automatu”.

To oznacza, że nie może korzystać z ETA tak jak inni obywatele Kanady. System ten nie jest bowiem przeznaczony dla osób, które są obywatelami brytyjskimi, nawet jeśli na co dzień posługują się wyłącznie zagranicznym paszportem.

Home Office miał potwierdzić tę interpretację. Pracownik przekazał, że kobieta i jej rodzeństwo są „Brytyjczykami z automatu”, ponieważ ich ojciec urodził się w Wielkiej Brytanii, a oni przyszli na świat między 1951 a 1955 rokiem.

Jeśli więc brytyjskie prawo uznaje kogoś za obywatela Wielkiej Brytanii, taka osoba powinna wjeżdżać do kraju na brytyjskim paszporcie.

Home Office wyjaśnia, co oznaczają nowe zasady ETA

Electronic Travel Authorisation, czyli ETA, jest obowiązkowa dla podróżnych z 85 krajów od lutego. System zastąpił wcześniejsze zasady podróżowania bez wizy do Wielkiej Brytanii.

Równolegle pojawiła się ważna zasada dotycząca osób urodzonych w Wielkiej Brytanii. Takie osoby muszą obecnie wjeżdżać do kraju na brytyjskim paszporcie albo posiadać cyfrowy Certificate of Entitlement, czyli certyfikat potwierdzający prawo do pobytu wynikające z podwójnego obywatelstwa.

W przypadku osób mających podwójne obywatelstwo odnowienie brytyjskiego paszportu może obecnie trwać około 12 tygodni. Z tego powodu Home Office poinformował linie lotnicze, że mogą akceptować wygasłe brytyjskie paszporty wydane po 1988 roku.


Nie jest to jednak gwarancja wejścia na pokład. Ostateczna decyzja należy do przewoźnika, co dla podróżnych oznacza dodatkowe ryzyko.

Osoby z brytyjskim rodzicem mogą być obywatelami bez składania wniosku

W opisanej sprawie Home Office wyjaśnił, że zgodnie z British Nationality Act 1981 brytyjskie obywatelstwo jest automatycznie przekazywane pierwszemu pokoleniu urodzonemu za granicą. Nie trzeba w tym celu składać osobnego wniosku.

W praktyce oznacza to, że osoba urodzona poza Wielką Brytanią, ale mająca brytyjskiego rodzica, może być brytyjskim obywatelem od urodzenia. Nawet jeśli przez całe życie mieszkała w Kanadzie, Australii lub innym kraju i nigdy nie korzystała z brytyjskich dokumentów.

Właśnie dlatego Elaine, bohaterka opisanej sprawy, według Home Office powinna wjechać do Wielkiej Brytanii na brytyjskim paszporcie. ETA nie może zostać wydana brytyjskim obywatelom.

To szczególnie istotne dla osób, które nie są świadome swojego statusu. Sam fakt posiadania zagranicznego paszportu nie musi oznaczać, że brytyjskie przepisy traktują daną osobę wyłącznie jako cudzoziemca.

Niektórzy nadal korzystają z ETA, ale to może być ryzykowne

Pojawiają się relacje Kanadyjczyków i Australijczyków mających brytyjskiego rodzica, którzy nadal wjeżdżają do Wielkiej Brytanii z użyciem systemu ETA. Nie oznacza to jednak, że jest to bezpieczne rozwiązanie dla wszystkich.

Home Office przyznaje, że nie posiada pełnych rejestrów wszystkich osób, które automatycznie mają brytyjskie obywatelstwo. Jednocześnie podkreśla, że to podróżny odpowiada za sprawdzenie swojego statusu przez gov.uk.


W praktyce może więc dojść do sytuacji, w której system ETA przepuści część osób, ale ich status prawny nadal będzie niejasny. Problem może pojawić się przy odprawie, kontroli granicznej albo przy kolejnej podróży.

Istnieją też nieoficjalne wyjątki. Przykładowo osoba urodzona przed 1983 rokiem, która nie wie, kim był jej ojciec, może ubiegać się o ETA. Nie zmienia to jednak ogólnej zasady, że osoby uznawane za brytyjskich obywateli nie powinny korzystać z tego systemu.

Wniosek o pierwszy brytyjski paszport może potrwać dłużej

Eksperci radzą, aby osoby w sytuacji podobnej do Elaine rozpoczęły procedurę uzyskania pierwszego brytyjskiego paszportu z dużym wyprzedzeniem. W opisanej sprawie zalecany zapas czasu to nawet sześć miesięcy.

Zobacz też:


Powodem jest możliwość konieczności dostarczenia dodatkowych dokumentów. Przy pierwszym paszporcie urząd może wymagać potwierdzenia pochodzenia, aktów urodzenia i innych dowodów związanych z obywatelstwem.

Jednym z problemów może być również zdjęcie paszportowe. W artykule wskazano, że dostarczenie akceptowalnej fotografii bywa szczególną przeszkodą w takich sprawach.

Dla podróżnych oznacza to, że planowanie wizyty w Wielkiej Brytanii może wymagać znacznie wcześniejszych przygotowań niż samo złożenie wniosku o ETA. W przypadku osób z brytyjskim rodzicem kluczowe jest najpierw ustalenie, czy według brytyjskiego prawa nie są już obywatelami Wielkiej Brytanii.

-
 
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Czytaj następny artykuł:
Rachunki za energię w Wielkiej Brytanii mogą wzrosnąć nawet o £200. Wojna z Iranem zaczyna wpływać na ceny