Zaloguj się Załóż konto

Ceny paliw w Wielkiej Brytanii rosną najmocniej od 18 miesięcy. Rachel Reeves ostrzega sprzedawców

Ceny paliw w Wielkiej Brytanii rosną najmocniej od 18 miesięcy. Rachel Reeves ostrzega sprzedawców

W Wielkiej Brytanii benzyna i diesel wyraźnie drożeją, a rząd reaguje po sygnałach o rosnącej presji na kierowców i domowe budżety.

W Wielkiej Brytanii znów narasta niepokój wokół cen paliw, a sprawa szybko stała się polityczna.

Rząd zabrał głos po tym, jak koszty tankowania wyraźnie wzrosły w krótkim czasie, a kierowcy zaczęli odczuwać skutki napięć na Bliskim Wschodzie.

Z najnowszych informacji wynika, że benzyna osiągnęła poziom najwyższy od 18 miesięcy, a diesel podrożał jeszcze mocniej. To oznacza dodatkowe obciążenie dla rodzin, zwłaszcza tych, które są uzależnione od samochodu w codziennym życiu.

Kanclerz skarbu Rachel Reeves spotkała się z szefami firm paliwowych, aby omówić wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie na ceny przy dystrybutorach.

Z jej wypowiedzi wynika, że rząd chce ograniczyć wzrosty do absolutnego minimum i nie dopuścić do sytuacji, w której podwyżki wykraczają poza to, co rzeczywiście konieczne.

Rząd w Londynie reaguje na wzrost cen przy dystrybutorach

Rachel Reeves podkreśliła, że rząd bacznie przygląda się temu, co dzieje się na stacjach paliw. Jak zaznaczyła, „podwyżki cen powinny być ograniczone do tego, co jest absolutnie konieczne, i niczego więcej”.

Kanclerz dodała też, że władze mają poważne obawy związane z wysokimi cenami. W jej ocenie istnieje „wspólny obowiązek”, by nie dopuszczać do nieuzasadnionego wzrostu kosztów, które ostatecznie uderzają w kierowców i całe gospodarstwa domowe.

Padły również słowa o tym, że rodziny bardzo uważnie obserwują dziś ceny na stacjach. Reeves zaznaczyła, że rząd jest zdeterminowany, aby zrobić wszystko, co możliwe, by utrzymać je na jak najniższym poziomie.

Podobny ton przyjął sekretarz ds. energii Ed Miliband. Zapowiedział, że rząd nie będzie tolerował „nieuczciwych praktyk”, jeśli pojawią się próby wykorzystania sytuacji do nadmiernego podnoszenia cen.

Presja rośnie także na urząd ds. konkurencji i na resort finansów

Rachel Reeves miała już wcześniej zwrócić się do brytyjskiego organu nadzorującego konkurencję o zdecydowane działania wobec zawyżonych cen paliw. Chodzi o ukrócenie praktyk określanych jako „zdziercze”, które mogłyby prowadzić do czerpania nadmiernych zysków z wysokich cen ropy wywołanych konfliktem w rejonie Zatoki Perskiej.

To jednak niejedyny problem, z którym musi mierzyć się rząd. Brytyjski resort finansów znajduje się pod silną presją, aby przedłużyć obowiązującą obecnie zniżkę 5 pensów na akcyzie paliwowej, która ma wygasnąć we wrześniu.

W praktyce oznacza to, że debata o cenach paliw może w najbliższym czasie wyjść daleko poza same stacje benzynowe. Coraz wyraźniej widać, że staje się ona elementem szerszej dyskusji o kosztach życia i tym, jak państwo powinno reagować na zewnętrzne kryzysy wpływające na codzienne wydatki mieszkańców.

Benzyna najdroższa od 18 miesięcy, diesel rośnie jeszcze szybciej

Dane przekazane przez RAC, brytyjską organizację motoryzacyjną, pokazują skalę zmian, które zaszły w bardzo krótkim czasie. Według tych wyliczeń cena benzyny bezołowiowej wzrosła o 6 proc., a diesla o 12 proc.

Organizacja podała, że średnia cena litra benzyny bezołowiowej wzrosła od początku konfliktu o prawie 8 pensów i wynosi już 140,6 pensa. To właśnie ten poziom sprawił, że ceny benzyny osiągnęły najwyższy pułap od około półtora roku.

Jeszcze mocniej podrożał diesel. Średnia cena litra wzrosła o niemal 17 pensów, do 159,2 pensa, a więc do poziomu nienotowanego od listopada 2023 roku.

RAC zwrócił uwagę, że skutki tych zmian są już bardzo odczuwalne dla zwykłych kierowców. Jak podano, zatankowanie rodzinnego auta kosztuje obecnie o £4 więcej w przypadku benzyny i o £9 więcej w przypadku diesla niż mniej niż dwa tygodnie temu.


Konflikt na Bliskim Wschodzie coraz mocniej odbija się na domowych budżetach

W ocenie RAC szczególnie mocno odczuwają to gospodarstwa domowe, które nie mogą zrezygnować z jazdy samochodem. Organizacja zaznaczyła, że „gospodarstwa domowe, szczególnie te zależne od auta, znajdują się pod coraz większą presją finansową w wyniku konfliktu w Zatoce”.

To ważny sygnał, bo wzrost cen paliw zwykle nie kończy się wyłącznie na kosztach tankowania. Droższy transport może z czasem wpływać także na ceny innych usług i towarów, a więc dodatkowo obciążać budżety rodzin już zmagających się z wysokimi kosztami życia.

Na razie rząd stara się wysłać jasny komunikat do rynku paliwowego, że nie będzie przyglądał się biernie sytuacji. Z wypowiedzi ministrów wynika, że Londyn chce jednocześnie ograniczać presję na kierowców i pilnować, by firmy nie wykorzystywały napiętej sytuacji geopolitycznej do nadmiernych podwyżek.

-
 
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Czytaj poprzedni artykuł:
Wzrost rachunków za energię w Wielkiej Brytanii o 186 GBP – czy rząd podejmie działanie?
 Czytaj następny artykuł:
Ceny ropy najwyższe od czterech lat. Co to oznacza dla twojego portfela w Wielkiej Brytanii?