Wiadomości
Ryanair wprowadza poważne zmiany jeszcze przed wakacjami. Pasażerowie mogą odczuć skutki
Drożejące paliwo lotnicze wywołuje reakcję przewoźników. Już teraz pojawiają się pierwsze cięcia i ostrzeżenia dla podróżnych.
W ostatnich tygodniach sytuacja na rynku lotniczym zaczęła się gwałtownie zmieniać.
Linie lotnicze, które jeszcze niedawno przygotowywały się na rekordowy sezon wakacyjny, teraz podejmują zupełnie inne decyzje. Powód jest jeden – rosnące ceny paliwa lotniczego i obawy o jego dostępność.
Najbardziej odczuwają to tanie linie lotnicze, które działają na bardzo niskich marżach.
To właśnie one jako pierwsze zaczęły ograniczać liczbę połączeń.
Choć dla pasażerów może to oznaczać problemy z planowaniem podróży, dla branży to sygnał znacznie poważniejszych trudności.
Tanie linie reagują najszybciej, bo mają najmniej marginesu błędu
Przewoźnicy niskokosztowi, tacy jak Ryanair, Transavia czy Volotea, już zaczęli ciąć siatkę połączeń.Wynika to bezpośrednio z ich modelu biznesowego – tanie bilety oznaczają mniejsze możliwości pokrycia rosnących kosztów paliwa.
Eksperci podkreślają, że w normalnych warunkach linie lotnicze regularnie dostosowują rozkłady lotów.
Jak zaznaczył analityk finansowy Dudley Shanley z banku inwestycyjnego Goodbody: „To nie jest nic niezwykłego, że przewoźnicy dostosowują swoje harmonogramy o tej porze roku”.
Jednak obecna sytuacja jest inna. Jeśli ceny paliwa utrzymają się na wysokim poziomie, cięcia mogą stać się znacznie głębsze.
Wojna i zamknięcie kluczowego szlaku wywołały lawinę problemów
Bezpośrednią przyczyną kryzysu jest konflikt na Bliskim Wschodzie oraz zamknięcie Cieśniny Ormuz. To jeden z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie.W efekcie z rynku zniknęła znacząca część dostaw, co doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen paliwa lotniczego. Od początku konfliktu jego cena wzrosła o około 84%.
Dane analityków pokazują, że globalne dostawy paliwa spadły do najniższego poziomu od 2017 roku. W ubiegłym tygodniu transport wyniósł mniej niż 2,3 mln ton – to ponad dwa razy mniej niż przed rozpoczęciem działań zbrojnych.
Pasażerowie mogą odczuć skutki już latem
Eksperci nie mają wątpliwości, że sytuacja przełoży się na podróżnych. Komisarz UE ds. energii Dan Jorgensen ostrzegł, że „bardzo prawdopodobne jest, że wakacje wielu osób zostaną dotknięte – przez odwołania lotów albo bardzo wysokie ceny biletów”.Już teraz pojawiają się sygnały, że część osób odkłada rezerwacje lub wybiera bliższe kierunki podróży. Linie lotnicze również zauważają spadek wcześniejszych rezerwacji, co dodatkowo komplikuje sytuację.
Linie mają zapasy, ale tylko na krótki czas
Wielu europejskich przewoźników zabezpieczało ceny paliwa z wyprzedzeniem, co na razie łagodzi skutki kryzysu. Jednak te zabezpieczenia zaczynają się kończyć, a przyszłość staje się coraz bardziej niepewna.Szef Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) Willie Walsh przyznał, że istnieje ryzyko racjonowania paliwa, szczególnie w Europie i Azji. Jednocześnie podkreślił, że obecnie sytuacja nie jest jeszcze tak dramatyczna jak w czasie pandemii.
„To przede wszystkim problem kosztowy, a nie popytowy. Zapotrzebowanie na loty nadal pozostaje wysokie” – zaznaczył.
Niektóre linie już ograniczają skalę działalności
Pierwsze konkretne decyzje już zapadły. Kanadyjski przewoźnik Air Transat ograniczył swoją ofertę o 6% w okresie od maja do października.W Azji AirAsia X zapowiedziała dalsze redukcje połączeń. Z kolei niemiecka Lufthansa skasowała aż 20 tysięcy krótkodystansowych lotów zaplanowanych na lato.
Analitycy ostrzegają, że jeśli sytuacja się pogorszy, linie mogą być zmuszone do ograniczenia liczby miejsc nawet o 10–20%.
Zobacz też:
Najgorszy scenariusz wciąż jest możliwy
Choć branża lotnicza na razie funkcjonuje względnie stabilnie, rośnie liczba ostrzeżeń. Szwedzka minister energii Ebba Busch mówi wprost o ryzyku niedoborów paliwa i apeluje, aby pasażerowie dokładnie planowali podróże.Niektórzy szefowie linii lotniczych idą jeszcze dalej. Według prognoz, jeśli ceny paliwa utrzymają się na rekordowych poziomach, część europejskich przewoźników może znaleźć się na skraju upadku już we wrześniu.
Jednocześnie nawet zakończenie konfliktu nie musi szybko obniżyć cen paliwa. Jak zauważył prezes Wizz Air, powrót do wcześniejszych poziomów może zająć znacznie więcej czasu, niż wielu się spodziewa.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
| Czytaj następny artykuł: Odwołane lub opóźnione loty – pasażerowie mogą otrzymać nawet 520 GBP rekompensaty |


