Zaloguj się Załóż konto

Wielka Brytania podnosi ceny znaczków. Od kwietnia pierwszy raz aż £1,80 za przesyłkę

Wielka Brytania podnosi ceny znaczków. Od kwietnia pierwszy raz aż £1,80 za przesyłkę

Od 7 kwietnia w Wielkiej Brytanii wzrosną ceny znaczków pocztowych. Pierwsza klasa będzie kosztować £1,80, mimo krytyki za opóźnienia w doręczeniach.

Podwyżki cen usług pocztowych w Wielkiej Brytanii znów wywołują dyskusję o jakości działania systemu.

Royal Mail ogłosił kolejne zmiany w cenniku, które wejdą w życie już w kwietniu 2026 roku.

Decyzja zapadła w momencie, gdy firma nadal zmaga się z krytyką dotyczącą opóźnień w dostarczaniu listów.

W ostatnich miesiącach politycy i organizacje konsumenckie zwracali uwagę, że usługa nie spełnia swoich standardów, a mimo to ceny nadal rosną.

Podwyżka oznacza kolejny wzrost kosztów wysyłania listów w Wielkiej Brytanii.

W ciągu ostatnich kilku lat ceny znaczków wzrosły bardzo znacząco, co według wielu obserwatorów budzi coraz większe niezadowolenie wśród klientów.

Nowe ceny znaczków od 7 kwietnia

Royal Mail potwierdził, że nowe stawki zaczną obowiązywać od 7 kwietnia 2026 roku.

Największa zmiana dotyczy znaczków pierwszej klasy, które ponownie zdrożeją.
  • cena znaczka pierwszej klasy wzrośnie o 10 pensów – z £1,70 do £1,80
  • cena znaczka drugiej klasy wzrośnie o 4 pensy – do 91 pensów
Oznacza to, że w ciągu ostatnich sześciu lat cena znaczka pierwszej klasy wzrosła już o około 137 procent.

W tym czasie Royal Mail wprowadził osiem podwyżek tej usługi, a cena znaczka drugiej klasy była podnoszona sześć razy.

Krytyka po kolejnych problemach z doręczeniami

Podwyżki ogłoszono niedługo po tym, jak Royal Mail ponownie nie osiągnął wymaganych standardów dotyczących terminowego dostarczania listów.

Firma nie spełnia swoich rocznych celów w tym zakresie od kilku lat.


Ostatni raz operator osiągnął wymagany poziom terminowości dla listów pierwszej klasy w roku finansowym 2019–2020.

Sytuacja w usługach pocztowych stała się również przedmiotem zainteresowania brytyjskich parlamentarzystów. Royal Mail został wezwany przed komisję poselską, która bada zarzuty dotyczące chaosu w systemie dostaw po okresie świątecznym.

Według części relacji niektóre listy są dostarczane z dużymi opóźnieniami, a czasami trafiają do skrzynek pocztowych dopiero po kilku dniach w tzw. „pakietach”.

Organizacje konsumenckie: wyższe ceny powinny oznaczać lepszą usługę

Organizacje broniące praw konsumentów otwarcie krytykują kolejne podwyżki cen.

Anne Pardoe, dyrektor ds. polityki w organizacji Citizens Advice, podkreśliła, że klienci od lat zmagają się z niepewnością co do tego, kiedy ich listy faktycznie dotrą do adresata.

Jak powiedziała:
„Minęło już ponad pół dekady od czasu, gdy firma ostatnio spełniła swoje cele dotyczące terminowości dostaw. Ludzie wciąż muszą ryzykować, nie wiedząc, czy ważne dokumenty lub listy – na przykład dotyczące wizyt lekarskich – dotrą na czas”.


Dodała również, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć, gdy w pełni wejdą w życie zmiany w usługach pocztowych, które obejmują ograniczenie liczby dni doręczeń oraz obniżenie wymaganych standardów wydajności.

Według Citizens Advice regulator rynku pocztowego nie powinien akceptować kolejnych podwyżek bez poprawy jakości usług.

„Wyższe ceny powinny iść w parze z wyższymi standardami – podwyżki powinny być powiązane z rzeczywistą jakością usług świadczonych dla klientów” – podkreśliła Pardoe.

Royal Mail tłumaczy podwyżki spadkiem liczby listów

Royal Mail przekonuje jednak, że wzrost cen jest konieczny ze względu na zmiany w sposobie korzystania z usług pocztowych.

Firma wskazuje przede wszystkim na gwałtowny spadek liczby wysyłanych listów w ostatnich dwóch dekadach.

Richard Travers, dyrektor zarządzający działu listów w Royal Mail, wyjaśnił:

„Zawsze bardzo dokładnie analizujemy zmiany cen, starając się zachować równowagę między przystępnością dla klientów a rosnącymi kosztami doręczania poczty”.


Jak dodał, przeciętny dorosły mieszkaniec Wielkiej Brytanii wydaje obecnie średnio około £6,50 rocznie na znaczki.

Jednocześnie liczba wysyłanych listów spadła o około 70 procent w porównaniu z sytuacją sprzed 20 lat.

W tym samym czasie sieć doręczeń znacząco się rozrosła. Royal Mail dostarcza dziś pocztę do około 32 milionów adresów w całym kraju, czyli o cztery miliony więcej niż wcześniej.

Trwają rozmowy o zmianach w systemie doręczeń

Operator pocztowy podkreśla, że przyszłość usług zależy od reform systemu tzw. powszechnej usługi pocztowej.

W ubiegłym roku regulator rynku pocztowego Ofcom zgodził się na zmiany w sposobie dostarczania listów drugiej klasy. Jedna z propozycji zakłada rezygnację z sobotnich doręczeń oraz dostarczanie listów w niektóre dni robocze zamiast codziennie.

Zmiany są obecnie testowane pilotażowo w 35 oddziałach doręczeniowych Royal Mail.

Firma prowadzi również rozmowy z związkiem zawodowym Communication Workers Union (CWU) dotyczące wdrożenia reform w całej sieci obejmującej około 1200 centrów dystrybucyjnych.

Zobacz też:


Rozmowy, które trwały przez miesiąc, zakończyły się 2 marca 2026 roku bez porozumienia. Strony zdecydowały jednak o ich przedłużeniu o kolejne dwa tygodnie, aby spróbować znaleźć kompromis.

Royal Mail chce szybkiej reformy systemu

Zdaniem władz firmy zmiany są konieczne, aby usługa mogła funkcjonować w przyszłości.

Richard Travers podkreślił, że operator musi „pilnie wprowadzić reformę powszechnej usługi pocztowej, aby stworzyć bardziej nowoczesny, bardziej niezawodny i bardziej zrównoważony system dla klientów”.

Royal Mail zwraca również uwagę, że mimo podwyżek brytyjskie ceny znaczków nadal pozostają niższe niż średnia europejska.

Według danych firmy przeciętny koszt znaczka w Europie wynosi obecnie około £1,56 dla przesyłki drugiej klasy oraz około £1,93 dla pierwszej klasy.

-
 
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Czytaj poprzedni artykuł:
Wielka Brytania wprowadza duże zmiany w podatkach. HMRC wydaje pilne ostrzeżenie
 Czytaj następny artykuł:
Wielka Brytania: giganci energetyczni wycofują oferty stałych taryf. Rachunki mogą wzrosnąć o 10%