Zaloguj się Załóż konto

Wielka Brytania zmienia zasady Universal Credit dla milionów osób

Wielka Brytania zmienia zasady Universal Credit dla milionów osób

Od kwietnia nawet £295 więcej rocznie dla części rodzin, ale nowe zasady obejmą tylko wybranych.

W Wielkiej Brytanii weszły w życie kolejne zmiany w systemie świadczeń, które dotkną miliony osób korzystających z Universal Credit.

Rząd przekonuje, że to krok w stronę aktywizacji zawodowej i ograniczenia długotrwałego pozostawania na zasiłkach.

Jednocześnie część nowych wnioskodawców musi liczyć się z mniej korzystnymi zasadami. Reformy budzą więc zarówno nadzieje, jak i obawy.

Zmiany zaczęły obowiązywać od 6 kwietnia 2026 roku, czyli wraz z początkiem nowego roku podatkowego.

To właśnie od tego momentu obowiązują nowe stawki oraz zasady przyznawania wsparcia.

Najwięcej mówi się o podwyżce standardowej części świadczenia, ale równie istotne są modyfikacje dotyczące osób z problemami zdrowotnymi.

Podwyżka Universal Credit dla milionów gospodarstw

Jedną z najważniejszych zmian jest zwiększenie standardowej stawki Universal Credit. Według rządu, niemal 4 miliony gospodarstw domowych otrzymają w skali roku około £295 więcej.

Podwyżka ma pomóc w radzeniu sobie z rosnącymi kosztami życia. Ministrowie podkreślają, że jest to element szerszego pakietu wsparcia dla osób o niskich dochodach.

Niższe świadczenie dla nowych osób z problemami zdrowotnymi

Równolegle wprowadzono jednak zmianę, która może być odczuwalna dla nowych wnioskodawców.

Osoby, które dopiero ubiegają się o tzw. element zdrowotny Universal Credit, otrzymają niższą stawkę – £217,26 miesięcznie.

Dotychczasowa wyższa kwota wynosi £429,80 miesięcznie, ale pozostaje ona dostępna dla określonych grup.


Kto nadal dostanie wyższą stawkę

Wyższe świadczenie zachowają:
  • osoby z najcięższymi, trwałymi schorzeniami,
  • osoby znajdujące się u kresu życia,
  • wszyscy obecni beneficjenci tego elementu Universal Credit.
Oznacza to, że zmiany dotyczą wyłącznie nowych wniosków, a nie osób już korzystających ze wsparcia.

Rząd mówi o „zachętach do pracy” i oszczędnościach

Władze tłumaczą reformy potrzebą przebudowy systemu, który – jak twierdzą – przez lata „zamykał osoby chore i niepełnosprawne poza rynkiem pracy”.

Minister ds. zabezpieczenia społecznego Sir Stephen Timms powiedział: „System, który odziedziczyliśmy, zbyt długo blokował osoby z niepełnosprawnościami i długotrwałymi schorzeniami przed podjęciem pracy. Nowe przepisy to zmienią”.

Dodał również, że zmiany pozwolą ograniczyć wydatki na Universal Credit o niemal £1 miliard, a jednocześnie rząd inwestuje £3,5 miliarda w programy wsparcia zatrudnienia.

Miliony osób w grupie bez obowiązku pracy

Dane pokazują, że obecnie około 2,7 miliona osób w Wielkiej Brytanii znajduje się w kategorii LCWRA (limited capability for work and work-related activity).

Zobacz też:


Osoby te nie mają obowiązku podejmowania pracy ani uczestniczenia w spotkaniach związanych z aktywizacją zawodową. To właśnie ta grupa jest szczególnie istotna w kontekście zmian i przyszłych reform.

Co dalej z kolejnymi zmianami w świadczeniach

Rząd planował również głębsze reformy innych świadczeń, w tym Personal Independence Payment (PIP), ale część tych zmian została wstrzymana po sprzeciwie politycznym.

Obecnie trwa przegląd systemu, który ma ocenić funkcjonowanie świadczeń dla osób z niepełnosprawnościami. Wyniki mają zostać przedstawione jesienią 2026 roku, a wcześniej zapowiedziano publikację wstępnych wniosków.

Na razie jednak to zmiany w Universal Credit będą najbardziej odczuwalne dla milionów mieszkańców Wielkiej Brytanii – zarówno tych, którzy otrzymają wyższe wsparcie, jak i tych, którzy dopiero wejdą do systemu na nowych zasadach.

-
 
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Czytaj poprzedni artykuł:
Wielka Brytania: Aldi wprowadza gadżet do czyszczenia tańszy o 45 GBP od konkurencji
 Czytaj następny artykuł:
14 lokali w Birmingham z najgorszą oceną higieny. Inspektorzy nie mieli wątpliwości