Wiadomości
Rosedene Rescue Centre z Walsall prosi o pomoc – Polka porwała psa!

Rosedene Rescue Centre z Walsall poprosiło na swoim Facebooku o pomoc w odnalezieniu psa. W niedzielę w ośrodku jako wolontariuszka pojawiła się młoda Polka i wzięła psa o imieniu Molly na spacer w ramach „Dog Walking”.
Rosedene Rescue Centre z Walsall poprosiło na swoim Facebooku o pomoc w odnalezieniu psa. W niedzielę w ośrodku jako wolontariuszka pojawiła się młoda Polka i wzięła psa o imieniu Molly na spacer w ramach „Dog Walking”. Pies już nie wrócił do Rescue Centre.Jak pisze Rosedene Rescue Centre, nigdy coś takiego nie przydarzyło się w ośrodku. Pracownicy sprawdzili podany przez Polkę adres zamieszkania i okazało się, że taka osoba tam nie mieszka. Zablokowany został również numer telefonu, który podała w formularzu. Policja została już poinformowana o zajściu.
„Dog Walking” to program pomocy zwierzętom, w którym wolontariusze, mogą zabierać psy z ośrodka na spacer. Do tego trzeba mieć ukończone 18 lat i zostawić kopie swojego dowodu osobistego.
Organizacja prosi o pomoc polską społeczność, być może ktoś rozpozna osobę ze zdjęcia i pomoże im w odzyskaniu Molly. Kontakt na numer 01922 627013.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
| Czytaj poprzedni artykuł: Nieprzyjemne skutki strajku śmieciarzy - w Kings Norton śmieci zalegają już od siedmiu tygodni | Czytaj następny artykuł: Dom w Tyseley ostrzelany przez nieznanego sprawcę |
Gorące Tematy

Wielka Brytania: Od 31 lipca zmieniają się przepisy dla właścicieli psów

Wielka Brytania: Jeden błąd może podnieść koszt ubezpieczenia na całe ży…

Kolejne polskie lotnisko znosi limit płynów. Skorzystają także podróżni …

Tesco wprowadza dużą zmianę w 3000 sklepach w Wielkiej Brytanii. Klienci…

Jak zarobić dodatkowe 7500 GBP rocznie bez płacenia podatku. HMRC nie z…

Ryanair ogranicza loty z 19 lotnisk. Na liście także Birmingham i Stanst…

Plaga myszy w sklepie w Birmingham. Posypały się wysokie kary