Wiadomości
Bułgaria wewnątrz kraju tworzy punkty kontrolne do walki z nielegalną imigracją
Kilkanaście takich punktów już działa wokół czarnomorskiego portu Burgas, przez który przechodzi jedna z tras przemytu ludzi.
Punkty kontrolne, gdzie będą sprawdzane pojazdy, mają powstać na głównych i drugorzędnych drogach nie tylko w regionach w pobliżu granicy z Turcją, lecz i wewnątrz kraju. Komisarz Terzijski powiedział, że choć nasilone kontrole spowodują utrudnienia dla obywateli, są niezbędne z uwagi na znaczny wzrost przemytu ludzi i na rosnący z dnia na dzień napływ nielegalnych imigrantów.
Podkreślił, że zyski z przerzutu migrantów są obecnie wyższe niż z kradzieży samochodów, przemytu narkotyków i innych "tradycyjnych" działań przestępczych. Przy zatrzymaniu nielegalnych imigrantów funkcjonariuszom policji proponowane są łapówki rzędu 1000 euro. Dlatego też potrzebne są szersze akcje z udziałem wielu ludzi. Od kilku dni drogi patrolują funkcjonariusze żandarmerii i policji granicznej - wyjaśnił.
W końcu ubiegłego tygodnia do tysiąca osób już patrolujących granice dołączono dodatkowych 150 funkcjonariuszy żandarmerii oraz 400 wojskowych. Szef bułgarskiego sztabu generalnego Konstantin Popow poinformował o gotowości wysłania tam dodatkowego kontyngentu.
W tym tygodniu spodziewana jest pierwsza 86-osobowa grupa przedstawicieli Frontexu (unijnej agencji ds. granic), do której Bułgaria zwróciła się o pomoc, prosząc o 200 osób. W pierwszej grupie ma być m.in. 60 Polaków.
Według danych bułgarskiego MSW od początku roku zatrzymano ok. 30 tys. nielegalnych imigrantów, którzy przekroczyli granicę z Turcją. Po nasileniu się presji migracyjnej w ostatnich kilku tygodniach zatrzymywanych jest w ciągu doby 200-300 osób. Nie wiadomo, ilu osobom udaje się przedostać się do kraju, lecz w Sofii ich rosnącą liczbę widać gołym okiem.
W ubiegłym tygodniu bułgarskie władze zdecydowały się na kontrowersyjny krok – wydaliły do Turcji biznesmena, który zwrócił się o azyl polityczny. Wydalono go pomimo orzeczenia sądu dwóch instancji. W ubiegły piątek premier Bojko Borysow, tłumacząc ten krok powiedział, że władze w Sofii działały pod presją, chcąc za wszelką cenę uniknąć konfrontacji z Ankarą i dalszego nasilenia się fali migracyjnej z Turcji.
Po wydaleniu biznesmena i kilku bojowników PKK (Partii Pracujących Kurdystanu), o czym poinformowały tureckie media, Ankara zaproponowała Sofii porozumienie w kwestii migracyjnej. W sobotę podano, że premier Turcji Binali Yildirim w rozmowie telefonicznej z szefem rządu Bułgarii Bojko Borysowem zaproponował dwustronny mechanizm współpracy w sprawie migrantów. Wciąż jednak nie wiadomo na czym on polega.
Ewgenia Manołowa (PAP)
Data utworzenia: poniedziałek, 15 sierpnia 2016 14:11
-
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
| Czytaj poprzedni artykuł: Policja chce zakazać liderom Britain First wstępu do Luton | Czytaj następny artykuł: Odnaleziono ciała dwóch nastolatków z Birmingham, którzy zaginęli na morzu w Barmouth |
Gorące Tematy

Wielka Brytania: Od 31 lipca zmieniają się przepisy dla właścicieli psów

Wielka Brytania: Jeden błąd może podnieść koszt ubezpieczenia na całe ży…

Kolejne polskie lotnisko znosi limit płynów. Skorzystają także podróżni …

Tesco wprowadza dużą zmianę w 3000 sklepach w Wielkiej Brytanii. Klienci…

Ryanair ogranicza loty z 19 lotnisk. Na liście także Birmingham i Stanst…

Plaga myszy w sklepie w Birmingham. Posypały się wysokie kary

10-dniowa fala upałów w Wielkiej Brytanii. Pomarańczowe alerty i nawet 3…